Nieprzeczytane posty

Re: Jukatan transport

11
sariustorys pisze:Jeszcze mam jedno pytanie. Jak lepiej kupować bilety? Od razu w obydwie strony? Nie chciałbym sytuacji że będę np. w mayapan i nie będę mógł wrócić bo nie będą chcieli mi sprzedać biletu.,
Nie ma potrzeby kupować bilety online szczególnie jeśli chodzi o autobusy ADO. Jeśli masz możliwość kupić bilet powrotny i jesteś pewien że będziesz wracać to kup. Piszą że na tych głównych trasach nawet jak okaże się że autobus jest pełny, za 40 minut czy godzinę będziesz mieć następny, nie jest to jakaś wielka tragedia.

Gorzej na mniej uczęszczanych trasach ale i tu autobusy nie są pełne. Czytałem posty expertów z tripa piszą że oni nigdy nie rezerwowali biletów online i bardzo rzadko autobusy były pełne.
Zapraszamy na nasze forum turystyczne oraz na zaprzyjaźnioną stronę opisującą podróże i ukryte miejsca na świecie

Nasze forum turystyczne https://podroze-forum.pl/ - wszystko o podróżach w jednym miejscu. Zapraszamy także na:
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Re: Jukatan transport

14
Trochę późno piszę bo po roku czasu ale lepiej późno niż wcale :) Podróż na szczęście się udała (również dzięki waszym poradom). Zamieszczam relację, miłego czytania


8.10.2018r Dzień 1
Lot Warszawa-Zurich-Cancun
Z Warszawy do Cancun leciałem z przesiadką w Zurychu. Jako ciekawostkę dodam że leciałem nocą nad Miami (z lotu ptaka miasto to wygląda naprawdę zjawiskowo) i w pobliżu miejsca gdzie spoczywa wrak Tytanica.
Podróż zaczęła się wyjątkowo niefortunnie. Na początku ze względu na opóźniony o 20 minut lot z Warszawy ledwo co zdążyłem na przesiadkę w Zurychu (dosłownie 10 minut przed zamknięciem odprawy). Następnie, gdy wylądowałem na lotnisku w Cancun okazało się że zgubiony został mój bagaż główny. Otrzymałem kwit od pana z lotniska i musiałem dowiadywać się, kiedy bagaż będzie znaleziony. Nie otrzymałem kompletnie żadnych środków zastępczych (na większości lotnisk w takiej sytuacji dają podstawowe środki higieniczne i inne niezbędne rzeczy) mieli mnie wiadomo gdzie. Następnie strasznie zniesmaczony pojechałem autobusem lokalnych linii "ADO" do centrum Cancun poszukać noclegu. Znalazłem całkiem przytulny tani hostelik. Ze względu na to że poleciałem w październiku i nie było sezonu turystycznego mogłem śmiało wziąć pokój 8 osobowy. Przez 5 dni byłem praktycznie sam (jedynie od czasu do czasu miewałem współlokatora). Na ostatnie 4 dni wynająłem sobie pokój jednoosobowy by chociaż końcówkę mieć większy komfort.

9.10.2018r Dzień 2
Niestety ale ze względu na incydent z lotniskiem musiałem kompletnie zmienić swoje plany podróżnicze i przeorganizować swój plan. Zrezygnowałem z Merida Campeche, Palenque i Misol Ha na rzecz Isla Mujeres, Coba, nurkowania i Valladolid. Nie chciałem "kusić losu" zwłaszcza że podróż zaczęła się bardzo nieciekawie. Na szczęście po paru godzinach chodzenia po Cancun i zwiedzania Majańskich ruin humor mi się poprawił a im dłużej przebywałem w Meksyku tym było lepiej.
Nazwa miasta Cancun pochodzi od słów Majańskich "Kaan Kuun" co oznacza "Miasto Węży". Jest położone na wschodnim wybrzeżu Jukatanu i ze względu na przepiękne wody morza Karaibskiego, dużą ilość klubów i pradawnych ruin w okolicy miasto stało się najchętniej odwiedzanym miejscem turystycznym detronizując tym samym poprzedniego lidera Acapulco. Dawniej na terenie dzisiejszego Cancun znajdowały się miasta Majów o nazwach El Meco i El Rey. Konkwistadorzy po raz pierwszy przybyli na te tereny w roku 1517 natomiast w roku 1776 ustanowiono obecną nazwę miasta. Cancun leży w strefie zmilitaryzowanej, na ulicach jest pełno wojska (właściwie to spełniają oni funkcję policji).
Pierwsze swoje kroki skierowałem do stanowisk archeologicznych w Cancun. Zarówno muzeum Majów jak i stanowisko archeologiczne San Miguelito znajduje się w północnej części strefy hotelowej zaraz za hotelem Great Parnassus Resort & Spa. Znajdziemy w nim zbiory pochodzące z regionów takich jak Quintana Roo, Palenque, Chichén Itzá czy Comalcalco. Szkło chroniące eksponaty oraz samo muzeum zostało skonstruowane w taki sposób by przetrwało huragany. Z muzeum rozpościera się piękny widok na Lagunę Nichupté oraz puszczę San Miguelito. Na obszarze 8 hektarów San Miguelito kryje piramidy i pozostałości kolejnego miasta Majów.
Stanowsko archeologiczne El Rey jest położone w Canun przy Bulwarze Kukulkana, na pograniczu strefy hotelowej. Zostało ono odkryte w 1923 roku przez Samuela Lothropa i Raymonda Merwina. Pierwsze ślady osadnictwa możemy zaobserwować już w okresie preklasycznym. Domy wznoszono z materiałów nietrwałych a mieszkańcy zajmowali się przede wszystkim rybołówstwem i produkcją soli. W świetle badań archeologicznych na podstawie znalezionych zabytków archeologicznych takich jak np. wykonane z bazaltu żarna, krzemienne noże i ostrza, noże z obsydianu, jadeitowe paciorki i zawieszki, ceramikę oraz przedmioty z kwarcu, możemy się dowiedzieć, że miasto pełniło rolę portu morskiego i placówki handlowej. Zachowane budynki datuje się na okres 1200-1500 roku n.e. Jest to ponad czterdzieści konstrukcji , a architektura wykazuje styl typowy dla miast takich jak Tulum, Xelhá, Tancah czy San Gervasio. Główna część miasta obejmuje budowle ceremonialne i mieszkalne, rozmieszczone wokół dwóch placów i wzdłuż dróg. Najwyższą konstrukcją w El Rey jest tzw. Budowla 2. Jest to trójpoziomowa podstawa piramidalna o wysokości 5,5 metra i o zaokrąglonych narożnikach. Na szczycie znajduje się świątynia, do której prowadziły schody skierowane na południe. Z dawnej świątyni zachowały się fragmenty murów oraz małe ołtarze.



10.10 2018r Dzień 3
Nadszedł czas na zrealizowanie głównego celu wyprawy czyli do jednego z 7 cudów nowoczesnego świata, piramidę Kukulkana w Chichen Itza. Odwiedziłem również prześliczne Meksykańskie miasteczko Valladolid i popływałem w cenocie.
Po zjedzeniu przepysznego Meksykańskiego śniadania (owoce, tacosy, naczosy etc.) w jednej z restauracji położonej w strefie hotelowej Cancun udałem się do autokaru w którym przez całą drogę do poszczególnych miejsc serwowano piwo z tequillą. W trasie poznałem sympatyczną dziewczynę z Niemiec z którą wspólnie zwiedziłem Chichen Itza, Valladolid i popływałem w cenocie. Jako ciekawostkę dodam, że Niemcy mają pełny dubbing filmów i ich tytułów. Koleżanka z niemiec nie znała słowa predator (w momencie gdy pokazałem jej rzeźbę predatora sprzedawaną na straganie w Chichen Itza nie zrozumiała słowa "predator").

Chichen Itza
Chichen Itza jest prekoumbijskim miastem Majów położonym w odległości około 200km od Cancun. Według najnowszych badań archeologicznych pierwsze ślady osadnictwa możemy zaobserwować już od roku 150 p.n.e. Od X do XI miasto stało się lokalną potęgą i nastąpił jego szczytowy rozkwit. Z biegiem lat zaczęło stopniowo tracić wpływy natomiast w wieku XV zostało całkowicie opuszczone. Co najciekawsze do dnia dzisiejszego nie wiemy, co stało za przyczyną upadku tego miasta. Ponowne odkrycie tego zapomnianego miasta nastąpiło pod koniec XIX wieku przez Edwarda Herberta. Majowie wznieśli w mieście ogromne kamienne budowle, około 50 świątyń i obiektów-wszystkie bardzo dobrze zachowane.
Najbardziej imponującą i najcenniejszą budowlą w Chichen Itza jest piramida Kukulkana w 1988 roku wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO a w 2007 roku wybrana jednym z siedmiu nowych cudów świata. To typowa piramida, która różni się od tych egipskich ściętym wierzchołkiem. Każdy z dziewięciu jej poziomów rozdzielają schody. Co najciekawsze konstrukcja piramidy ściśle nawiązuje do kalendarza Majów a ilość schodów (365stopni) symbolizuje ilość dni w roku. W trakcie równonocy wiosennej możemy zaobserwować zjawisko pełzającego po schodach świetlistego węża. Ciekawostką jest, iż we wnętrzu piramidy Kukulkana archeolodzy odkryli kolejną piramidę a w niej czerwony tron w kształcie jaguara.
Następnymi budowlami wartymi uwagi są:
1. Boisko do gry w pelote o wymiarach 168x70 cm. Jest to największe boisko do tej rytualnej gry w Mezoameryce. Środkowe pole ograniczały wąskie masywne kamienne ławki oraz mury o wysokości 8m, które służyły jako trybuna dla widzów. Od strony wschodniej do boiska przylega budowla o nazwie Templo de los Jaguares.
2. Świątynia Tysiąca Kolumn-była prawdopodobnie miejscem zgromadzeń wraz z halami targowymi. Wbrew nazwie wzniesiono jedynie 360 kolumn z atlantami, podtrzymujacymi dach patia.
3. Obserwatorium astronomiczne znane tez pod nazwą Carcol (Ślimak) posiada specyficzną cylindryczną formę. Wieża obserwacyjna usytuowana jest na podstawie o średnicy 18m zaś wysokość budynku wynosi 11m. Nad gzymsem zachowały się resztki fryzu przedstawiającego maski boga deszczu Chaca skierowane w cztery strony świata.
4. Świątynia Wojowników jest potężną piramidą ze stromymi schodami i świątynią na szczycie, w której składano krwawe ofiary z ludzi. Na jej wierzchołku znajduje się kamienna postać Chac Moola trzymającego płaskie naczynie przeznaczone na serca ofiar. Możemy ujrzeć mnóstwo fresków z przedstawieniami orłów i jaguarów (symbole elitarnych wojowników) a filary mają kształt wojowników.

Valladolid
Valladolid jest to miasto w klimacie kolonialnym czyli w typowym "meksykańskim stylu." Jest to drugie miasto pod względem liczby mieszkańców na Jukatanie. Mieszka tu 50 tysięcy ludzi.
W czasach Majów nosiło nazwę Zaci a pierwsza próba jego zdobycia przez przybyszów ze starego świata została udaremniona przez Majów w roku 1543. Podbój Zaci powiódł się dopiero dwa lata później. Zburzone zostały piramidy, świątynie i osiedla a na ich zgliszczach wzniesiono Valladolid. Zamieszkiwali je jedynie hiszpanie a Majom za wstęp groziła kara śmierci. Valladolid zostało zdobyte przez Majów w trakcie tzw. "wojny kast" w roku 1847. większość Hiszpanów uciekło do Meridy bądź zginęło z rąk majów.
Najciekawszym zabytkiem w Valladolid jest zdecydowanie kościół San Bernardino de Siena i Convento de Sizal uważane za jedne z najstarszych chrześcijańskich budowli na Jukatanie. Wzniesiony w 1552 roku odgrywał rolę zarówno kościoła jak i fortecy. Niestety wszystkie ozdoby z kościoła przepadły w trakcie trwania "wojny kast" i z tego względu wnętrze kościoła jest ubogie.
Tam też zakupiłem moje pamiątkowe Sombrero (charakterystyczne nakrycie głowy używane w hiszpanii w XV, XVI wieku. Obecnie stanowi narodowe nakrycie głowy Meksykanów i Chilijczyków).

Cenoty
Cenota jest rodzajem naturalnej studni krasowej utworzonej w skale wapiennej. Cenoty powstały około 1,5 miliona lat temu w okresie ostatniego zlodowacenia, kiedy to nastąpiło powiększanie się czopów lodowych na biegunach. Są one swego rodzaju wizytówką półwyspu Jukatan. Cenoty są połączone z podziemnymi zasobami wody gruntowej i niekoniecznie posiadają lustro wodne widoczne na powierzchni. Najbardziej znane są duże, otwarte cenoty, takie jak święta cenota w Chichén Itza. Cenoty były podstawowym źródłem wody dla Majów. Duże miasta, takie jak Chichén Itzá budowano wokół tych naturalnych studni. Niektóre z nich pełniły również ważną rolę rytualną, związaną z kultem boga deszczu i wody Chaaka. Wierzono, że studnie te prowadzą w zaświaty (miejsce zwane przez Majów Xibala). Na podstawie znalezisk archeologicznych obejmujących zarówno liczne szkielety jak i przedmioty kultowe możemy wywnioskować, że niektóre z tych studni pełniły funkcje rytualne i składano w nich ofiary z ludzi. Cenoty to nie tylko bogactwo zachwycających form skalnych, ale także interesująca fauna. Niektóre cenoty zamieszkują gatunki zwierząt takie jak np. molinezja żaglopłetwa, sum słodkowodny, węgorz, żółwie słodkowodne, a nawet niewielkich rozmiarów aligatory, czy też jadowite węże. W trakcie swojego pobytu miałem okazję popływać w dwóch cenotach w Playa del Carmen i w Chichen Itza. Przed wejściem do wody w przypadku cenoty w Chichen Itza brałem udział w rytuale oczyszczenia odprawionym przez miejscowego szamana. Następnie należało wejść pod prysznic aby woda w tej gigantycznej studni nie została zanieczyszczona.Zabronione jest również używanie kremów do opalania. Podobno tylko na samym Jukatanie jest aż 1650 cenot. Niektóre są ciągle dzikie, ukryte gdzieś z dala od głównych szlaków, bez infrastruktury. Inne zaznaczone już na mapie, są często odwiedzane z całym zapleczem jak na zwykłej pływalni. Przy każdej cenocie, którą odwiedziliśmy do dyspozycji były przebieralnie oraz prysznice. Czasami można było także wypożyczyć kamizelki ratunkowe, co dla ludzi nie potrafiących pływać jest nie lada ułatwieniem, bowiem średnia głębokość tych majańskich studni wynosi około 50m. Wstęp jest oczywiście płatny, cena waha się w zależności od miejsca, czasami trzeba również dopłacić za szafkę na pozostawione rzeczy. Parkingi zawsze są darmowe.
Woda była rewelacyjna, bardzo ciepła, nie za gorąca.
Cenoty są też świetnym miejscem do uprawiania nurkowania jaskiniowego, takie nurkowanie wymaga odpowiednich uprawnień (najlepiej nurka technicznego).

11.10 2018r Dzień 4
Tulum
Po zjawiskowym Chichen Itza przyszedł czas na kolejne pradawne miasta Majów czyli Tulum i Coba, do tego na deser zostało Playa del Carmen i druga cenota. W trasie do Tulum zapoznałem 4 "ziomków" z Mexico City a w trakcie wyprawy przez dżunglę do miasta Coba toważyszył mi kolega również z północnego Meksyku. Pod koniec podróży wymieniliśmy się monetami, ja mu dałem polską złotówkę a on dał mi meksykańkie peso.
Tulum jest zdecydowanie najpiękniejszym spośród wszystkich pradawnych miast Majów w Meksyku i trzecią najchętniej odwiedzaną a miejscowością zaraz po Chichen Itza i Theotihuacan. Jest to wielka twierdza, która z trzech stron jest otoczona murem, a z czwartej strony opływa ją morze. Przed dotarciem do ruin musiałem się przedrzeć przez tłumy sprzedawców zachęcających do kupowania jedzenia i pamiątek.
Na miejscu jest też duża ilość Indian plemiennych, którzy m. in. wraz z wężami boa, waranami na ramionach zachęcają do kupienia wspólnego zdjęcia.
Ważnym obiektem w Tulum był budynek ceremonialny który stanowił siedzibę swego rodzaju akademii nauk, gdzie rozwijała się matematyka, astronomia, architektura, uczono pisania hieroglifów i różnych aspektów kultury i sztuki.


Do najciekawszych budynków w Tulum możemy zaliczyć:
1. El Castillo czyli zamek, jest najbardziej imponującą budowlą w Tulum. Usytuowano go na skraju skały wapiennej i posiada wyjątkowo bogatą ornamentykę, zwłaszcza górnej świątyni. Otoczony jest dodatkowo wewnętrznym murem z trzema wejściami. Wejście do świątyni podzielone jest kolumnami w formie węży, których głowy opierają się na ziemi, podczas gdy zakończone grzechotkami ogony podtrzymują nadproża. Zamek mógł pełnić funkcję latarni morskiej. Wewnątrz muru znajdują się również budowle sakralne i przypuszczalne rezydencje dostojników.
2. Templo del Dios del Viento czyli świątynia boga wiatru jest unikalną budowlą w postaci prostokąta z jedynymi (wejściowymi) drzwiami. Budowla została umieszczona na skalistej owalnej platformie, z której widać całą panoramę miasta. Od północy sąsiaduje z malowniczą zatoczką, która stanowi dziś miejsce składania jaj i wylęgania się morskich żółwi.
3.Templo del Dios Descendente zawdzięcza swoją nazwę znajdującej się tam rzeźbie zstępującego boga człowieka. Postać „malejącego boga” jest często spotykana w budowlach Majów i wiąże się ją z zachodem słońca, deszczem, piorunem i hodowlą pszczół. Na budowli zachowały się ślady oryginalnej polichromii – wyobrażenia bogów, węży i ciał niebieskich.

Coba
Coba było to największe miasto Majów okresu klasycznego na terenie obecnego stanu Meksyku o nazwie Quantina Roo. Ruiny tego pradawnego miasta są położone w głębi dżungli więc pieszą wędrówkę do najwyższej piramidy na całym Jukatanie zapamiętuje się do końca życia. Wraz z meksykańskim kolegą którego poznałem w trakcie podróży, wypożyczyliśmy rowery, by na nich trochę ułatwić sobie drogę przez dżunglę. Pierwsze ślady osadnictwa w Coba możemy zaobserwować w trakcie trwania okresu preklasycznego natomiast za okres w którym miasto przeżywało swój największy rozkwit możemy uznać lata 600-900 r n.e. U schyłku X wieku Cobá popadło w konflikt z Chichén Itzá, w wyniku czego utraciło swoje wpływy. . Miasto przetrwało do 1450 roku, ale sto lat później, gdy dotarli do Nowego Świata Hiszpanie, o wielkim niegdyś Cobá nikt już nie pamiętał. Na rozległym obszarze miasta zachowało się w dobrym stanie pięć grup architektonicznych, z których cztery udostępniono zwiedzającym. Największą jest Grupa Cobá (Grupa B), położona pomiędzy jeziorami Cobá i Macanxoc. Obejmuje ona Akropol, boisko do gry w piłkę, budowle pałacowe i rezydencjalne ze sklepieniami łukowymi i dziedzińcami, stele z inskrypcjami (z lat 613–780), a przede wszystkim piramidę o wysokości 24 metrów, zwaną Kościołem. Na terenie boiska do gry w Pelote odnaleziono depozyt ofiarny wczesnego okresu klasycznego a w nim przedmioty z jadeitu, obsydianu, pirytu i muszli. Do grupy D możemy zaliczyć świątynię malowideł. Jest to budowla, której wnętrze ozdobiono motywami piktograficznymi. Największe budowle Cobá zgrupowane są w grupie A. Na szczególną uwagę zasługuje piramida Nohoch Mul co w języku Majów oznacza wielką górę. Piramida posiada 42 metry wysokości a jej początki sięgają okresu klasycznego. Na szczycie piramidy znajduje się świątynia z postacią zstępującego boga kukurydzy. Została ona wzniesiona w okresie postklasycznym. Do grupy C możemy zaliczyć budowle sakralne, pełniące funkcje ceremonialne jak np. stelle kamienne, na których wypisywane były imiona władców oraz dzieje klasy rządzącej.

Na sam koniec dnia udałem się do drugiego zaraz po Cancun najpopularniejszego kurortu na Karaibach czyli Playa del Carmen.W czasach przedhiszpańskich mieściło się na tych terenach miasto o nazwie Xaman-Ha pełniące funkcję bazy wypadkowej dla pielgrzymów do świątyni bogini Ixhel na wyspie Cozumel. W roku 1937 oficjalnie zostało założone miasto o nazwie Playa Del Carmen.
Miałem okazję by zobaczyć tamtejsze nocne życie. Gdybym miał określić to wszystko jednym zdaniem byłoby to "Jedna wielka impreza!" Między stoiskami z pamiątkami, jedzeniem i klubami przewijają się tłumy ludzi a Mariachi przygrywają gościom w restauracjach. Jednym z ciekawszych miejsc był sklep z cygarami, w którym Meksykanki własnoręcznie je skręcały przed wręczeniem klientowi. Był też duża ilość "costplayów" naprawdę bardzo wysokiej jakości. Wszyscy ci Batmani, Maski i Iron Mani mogliby spokojnie wystąpić w kolejnym holywoodzkim filmie. Niestety ale zdjęcia z nimi były płatne, Gdy próbowałem zrobić zdjęcie Iron Manowi ten odwrócił się do mnie plecami i zaczął kręcić tyłkiem.

12.10 2018r Dzień 5
Pojechałem na lotnisko w celu odebrania bagażu. Przy lotnisku trzeba naprawdę uważać na taksówkarzy (to profesjonalni oszuści) podszywają się pod przedsiębiorstwo transportowe ADO i proponują swoje usługi za horendalne ceny. Niestety, dałem się nabrać i przepłaciłem 15 dolarów. W nawet w trakcie trasy próbował mnie oszukać, proponując podwiezienie mnie z centrum Cancun do hotelu i tłumacząc, że z powodu dużej odległości będzie to kosztowało 10 dolarów. Hotel znajdował się w odległości około 100 kroków od centrum Cancun. Resztę dnia spędziłem pławiąc się na Riviera Maya i pijąc mleczko kokosowe. Aby dostać się do środka kokosa sprzedawca nacina maczetą kokosa wkłada rurkę do środka i podaje. W smaku jest ono trochę zbliżone do Antonówki i w niczym nie przypomina mleczka kokosowego z puszek. Sam kokos jakoś w smaku niezbyt mi podpasował, był zbyt suchy. Są one często sprzedawane przy drogach. Zamieniłem również parę słów z barmanem, powiedział że robi w tej branży już 20 lat i ani myśli opuszczać tego raju. Podobnie jak większość miejscowych był zdziwiony że przybyłem z tak daleka. Po dniu spędzonym na plaży skorzystałem z usług lokalnego pucybuta. Buty po takim czyszczeniu całe się błyszczą i wyglądają jakby dopiero co zostały zakupione. W Meksyku mają nawet takie zawody jak nawoływacz w autobusie czy chłopiec do otwierania drzwi w sklepie.

13.10 2018r Dzień 6
Szóstego dnia swojego pobytu wykupiłem bilet na jachcie i udałem się na Isla Mujeres czyli Wyspę Kobiet. Na jachcie leciała oczywiście muzyka disco i serwowane były chłodne napoje. Drinki i Tequillę piliśmy dopiero po snorlekingu na rafie koralowej ( około w połowie drogi do Isla Mujeres były piękne widoki na rafie koralowej).
Wyspa znajduje się w odległości około 8 km od wybrzeża. Była zamieszkiwana przez Majów od 550 roku p.n.e. Swą nazwę zawdzięcza temu, że na jej terenie znajdowało się sanktuarium bogini Ixchel (patronka kobiet i płodności). Kobiety majańskie odbywały liczne pielgrzymki do tego miejsca. Wyspa była również schronieniem dla wielu słynnych piratów jak np. Henry Morgan, Jean Lafitte czy Fermin Mundaca. Według legendy ten ostatni zakochał się nieszczęśliwie w kobiecie o około 40 lat młodszej od siebie, co doprowadziło go do zguby. Na wyspie nadal znajduje się jego nagrobek z przedstawieniem charakterystycznej czaszki i skrzyżowanymi piszczelami. Dzięki tym legendom wyspa jest chętnie odwiedzana przez nowożeńców i zakochanych. Podobnie jak w innych miejscach Meksyku, również tutaj można znaleźć ostrzeżenia przed lokalną fauną jak np. psami grasującymi po zmierzchu lub flory np. spadającymi kokosami z drzew.
Na jachcie zapoznałem również dwóch "ziomków" z Gwatemalii oraz dziewczynę z Brazylii (z Chente i Renatą mam nadal kontakt). Od Renaty dowiedziałem się że, gdy wykupywała w punkcie wycieczkowym wyprawę do Tulum sprzedawca zachwalał, że dwa dni temu wykupił ją jeden Polak (wiadomo o kim była mowa). Jak widać my dla miejscowych stanowimy też swego rodzaju atrakcję co daje się to wyczuć również w rozmowie.

14.10 2018r Dzień 7
Jako że jestem certyfikowanym nurkiem popełniłbym grzech, gdybym nie zanurkował w Meksyku. Po wniesieniu opłaty i schowaniu swoich rzeczy w depozycie popłynęliśmy zanurkować na terenie podwodnego muzeum.
Na przybrzeżnych wodach Cancún i w okolicy Isla Mujeres znajduje się podwodne muzeum sztuki czyli Museo Subacuatico de Arte. Na dnie morza zatopiono ponad 500 rzeźb przedstawiających przede wszystkim figury ludzkie w skali 1:1. Muzeum stworzono w celu zachowania zniszczonej przez turystów i huragany rafy koralowej. Z tego względu rzeźby stworzono z materiałów, na których podwodna fauna i roślinność łatwo się osadza. Już po kilku miesiącach od zatopienia pierwszych obiektów wyglądały one tak jakby znajdowały się tam od wieków. Miałem okazje podziwiać zarówno to muzeum jak i rafę koralową podczas mojego 7 dnia w Cancun kiedy to odwiedziłem centrum nurkowe PADI. O godzinie 14:15 popłynęliśmy na rafę koralową ponurkować i poobserwować egzotyczne zwierzęta podwodne takie jak np. gigantyczne żółwie i wszelkiego rodzaju gatunki ryb. Historia tego nietypowego muzeum, znajdującego się na dnie Morza Karaibskiego, w okolicach meksykańskiego miasta Cancun sięga roku 2009 kiedy pochodzący z Wielkiej Brytanii rzeźbiarz Jason deCaires Taylor wystawił 3 swoje eksponaty, które nazwał: Płonący Człowiek, Ogrodniczka i Pisarz. Warto nadmienić instruktora z tamtejszego centrum nurkowego. Ogólnie rzecz biorąc straszny był z niego "jajcarz" o wyglądzie Maczety z filmu o tym samym tytule. Za przykład podam sytuację gdy nas przedstawiał: Mówi do mnie :"Her name is Zofia" Wskazując na mnie mówi do Zofii "His name is Polaco". Albo obejmuje 1 z azjatek i mówi do mnie "This for me and this for you" wskazując na drugą (co najciekawsze przydzielił mi ładniejszą) Obie zaczynają się chichotać i coś tam sobie mówią w języku Japońskim. Ogólnie bardzo sympatyczni byli z nich ludzie.




Po nurkowaniu miałem przyjemność w jednym z przydrożnych barów na plaży skosztowania mięsa rekina. To właśnie tutaj miałem okazję pośpiewać z tubylcami. Jako ciekawostkę zamieszczam tekst tej meksykańskiej tradycyjnej pieśni ludowej:

Cielito Lindo
De la Sierra Morena,
Cielito lindo, vienen bajando,
Un par de ojitos negros,
Cielito lindo, de contrabando.

Ay, ay, ay, ay,
Canta y no llores,
Porque cantando se alergan,
Cielito lindo, los corazones.

Pájaro que abandona,
Cielito lindo, su primer nido,
Si lo encuentra ocupado,
Cielito lindo, bien merecido.

Ay, ay, ay, ay,
Canta y no llores,
Porque cantando se alegran,
Cielito lindo, los corazones.

Ese lunar que tienes,
Cielito lindo, junto a la boca,
No se lo des a nadie,
Cielito lindo, que a mí me toca.

Ay, ay, ay, ay,
Canta y no llores,
Porque cantando se alergan,
Cielito lindo, los corazones.

Si tu boquita morena,
Fuera de azúcar, fuera de azúcar,
Yo me lo pasaría,
Cielito lindo, chupa que chupa.

Ay, ay, ay, ay,
Canta y no llores,
Porque cantando se alergan,
Cielito lindo, los corazones.

De tu casa a la mía,
Cielito lindo, no hay más que un paso,
Antes que venga tu madre,
Cielito lindo, dame un abrazo.

Ay, ay, ay, ay,
Canta y no llores,
Porque cantando se alergan,
Cielito lindo, los corazones.

Una flecha en el aire,
Cielito lindo, lanzó Cupido,
y como fue jugando,
Cielito lindo, yo fui el herido.

Ay, ay, ay, ay,
Canta y no llores,
Porque cantando se alergan,
Cielito lindo, los corazones.

15.10 2018r Dzień 8
Po nocnym imprezowaniu, pół dnia spałem a pozostałą część spędziłem na chodzeniu po knajpach i sklepach z pamiątkami. Trochę też poobserwowałem nocne życie Cancun. Na podstawie tego co widziałem na ich imprezach dochodzę do wniosku że w polsce ludzie nie nie imprezują dlatego że są tzw. nerdami, geekami, noobami, że nie posiadają potrzeby zabawy i wypicia tylko dlatego że w Polsce imprezy są po prostu do dupy. Przesadne pijaństwo, gówniana muzyka disco polo, wszędobylskie chamstwo i brak tak naprawdę pozytywnej energii. Sam w Polsce wielokrotnie imprezując zawsze miałem wrażenie że ci wszyscy ludzie tak naprawdę się dobrze nie bawią. Większość Polskich imprezowiczów tak naprawdę się dobrze nie bawi, ma kiepskie samopoczucie i nie jest szczęśliwa. Różnice między zachowaniem i mentalnością naszych krajan a zachowaniem meksykan może wynikać z szerokości geograficznej i klimatu który nas (łagodnie mówiąc) nie rozpieszcza co może wpływać na ponurość i nieufność Polaków.

16.10 2018r Dzień 9
Przedostatniego dnia udałem się do delfinarium. Kierowca który mnie podwiózł na miejsce stwierdził, że bardzo dobrze mówię po angielsku. Stwierdził że większość moich rodaków nie potrafi ni w ząb obcego języka a jeszcze mówią do niego po Polsku. Trochę mnie to zdziwiło.
W trakcie oczekiwania na swój program z delfinami popływałem sobie w basenach, z ogromnymi zjeżdżalniami. Korzystałem również z meksykanskiego openbaru i parku linowego. Przed rozpoczęciem programu wysłuchałem wykładu na temat zagrożeń, jakie niesie za sobą wrzucanie śmieci do oceanu. W szczególności koła plastikowe są zabójcze dla delfinów, Zwierzęta je połykają. W programie była przede wszystkim innymi jazda na delfinie (płynie się trochę tak jak na wodnym skuterze),głaskanie oraz przywitanie. Treser przestrzegał nas że delfiny nie lubią gdy się je głaszcze po głowie, robią się wtedy bardzo złe. Jak już się wybawiłem udałem się w drogę powrotną do autobusu.
Pod koniec dnia gdy zapadł zmrok czekałem do godziny 21:00 by sfilmować nocne życie Cancun paliłem sobie cygaro i piłem coca colę. Niestety jakiś "diabeł" mnie podkusił i poszedłem się wysikać pod murkiem na plaży. Akurat w tym momencie ujrzałem latarki świecące i w moją stronę zmierzało już 5 policjantów. Miałem do wyboru: pójść do więzienia na 6 godzin bądź zapłacić im łapówkę w wysokości 200USD. W ten sposób wróciłem do kraju z jedynie 3 dolarami w kieszeni.

17.10 2018r Dzień 10
Niestety ze względu na mój incydent z policją nie miałem już pieniędzy na jakiekolwiek atrakcje więc udałem się bezpośrednio na lotnisko by oczekiwać na lot powrotny.

Podsumowanie podróży:
Jedną z pierwszych rzeczy jakie zrobiłem po powrocie było złożenie reklamacji u przewoźnika i kontakt z towarzystwem ubezpieczeniowym. Na szczęście pomimo dwóch nieprzyjemnych incydentów jakie mnie spotkały w Meksyku czyli zgubienia bagażu i tej akcji z policją ta podróż była zdecydowanie najbardziej udana ze wszystkich, przebiła wszystko co do tej pory widziałem z Chinami włącznie. Jeśli ktoś uwielbia pradawne ruiny skryte w głębi dżungli, tropikalne plaże, genialne imprezy i świetne jedzenie półwysep Jukatan będzie dla niego rajem na ziemi.

Re: Jukatan transport

16
Zgodnie z prośbą przesyłam zdjęcia :) Jeszcze raz dzięki za pomoc
Ostatnio zmieniony 05 sty 2020 12:20 przez sariustorys, łącznie zmieniany 1 raz.
Załączniki
Isla Mujeres
Isla Mujeres
IMG_6630.JPG (1.19 MiB) Przejrzano 3823 razy
Isla Mujeres
Isla Mujeres
IMG_6626.JPG (866.27 KiB) Przejrzano 3823 razy
Coba
Coba
IMG_6556.JPG (1.34 MiB) Przejrzano 3823 razy
Widok z najwyższej piramidy w Coba
Widok z najwyższej piramidy w Coba
IMG_6550.JPG (975.18 KiB) Przejrzano 3823 razy
główna piramida w Coba
główna piramida w Coba
IMG_6535.JPG (1.33 MiB) Przejrzano 3823 razy
hatka w Coba
hatka w Coba
IMG_6527.JPG (1.11 MiB) Przejrzano 3823 razy
Widoczki w Tulum
Widoczki w Tulum
IMG_6519.JPG (1.25 MiB) Przejrzano 3823 razy
Widoczki w Tulum
Widoczki w Tulum
IMG_6515.JPG (1.01 MiB) Przejrzano 3823 razy
Widoczki w Tulum
Widoczki w Tulum
IMG_6510.JPG (965.77 KiB) Przejrzano 3823 razy
IMG_6509.JPG
IMG_6509.JPG (1015.66 KiB) Przejrzano 3823 razy
Tulum
Tulum
IMG_6495.JPG (1001.62 KiB) Przejrzano 3823 razy
IMG_6478.JPG
IMG_6478.JPG (1.16 MiB) Przejrzano 3823 razy
Chichen Itza
Chichen Itza
IMG_6457.JPG (666.01 KiB) Przejrzano 3823 razy
ODPOWIEDZ

Wróć do „Indie, Sri Lanka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość