1234567


Wakacyjne przygody

W tej sekcji piszemy o wszelkich zabawnych lub mniej zabawnych przygodach które spotkały was w podróży
into_the_wild
Często w podróży
Posty: 35
Rejestracja: 24 paź 2011 15:47

Re: Wakacyjne przygody

Nieprzeczytany post autor: into_the_wild » 07 gru 2011 14:14

ja kiedyś jechałam do lwowa i razem ze znajomymi wynajelismy prawie caly autobus (bylo nas ok 12) i oprocz nas byla tam jeszcze jedna para. my wysiadalismy wczesniej niz ta para (oni jechali do centrum, my mieszkalismy na obrzezach lwowa), wiec wyciagnelismy wszystkie plecaki z bagaznika i kazdy bral swoj. autobus odjechal. kazdy ma plecak na plecach i okazuje sie, ze na ziemi lezy jeden plecak, ktory najwyrazniej nie jest nasz. okazalo sie, ze wyciagnelismy plecak tez dziewczyny z tej pary ;p dwojka z nas ruszyla taksowkami (mozna zjezdzic caly lwow taxa za 10zl:D) w pogoni za tamta para i udalo sie ich przywitac na dworcu, na ktorym konczyl trase autobus :) oddalismy im plecak a potem jeszcze widzielismy ich w miescie ze dwa razy ;p

Awatar użytkownika
Carpini
Posty: 1
Rejestracja: 24 paź 2011 15:04

Re: Wakacyjne przygody

Nieprzeczytany post autor: Carpini » 08 sty 2012 10:51

Ja podczas pobytu na Kanarach w dopiero co ubiegłym roku miałem nie tyle przygodę, co spotkałem mega ciekawą osobę. Mianowicie spacerując po plaży natknęliśmy się na jaskinie. Zamieszkałą jaskinie. Spędziłem dobrych parę godzin na rozmawianiu z człowiekiem, który z wyboru od 11 lat mieszka sam w jamie. Niesamowite były jego przemyślenia i postrzeganie świata oraz otoczenia. Sama jego historia jest niesamowita. Chętnie zgodził się podzielić swoimi refleksjami przed kamerą. Można obejrzeć wywiad i posłuchać, co ma do powiedzenia człowiek, który ponad dekadę mieszka w jaskini.

Awatar użytkownika
marasar
Moderator
Posty: 247
Rejestracja: 03 wrz 2011 12:50

Re: Wakacyjne przygody

Nieprzeczytany post autor: marasar » 08 sty 2012 15:58

Co za niesamowity gościu!. Szkoda że nie wiedziałem wcześniej - dwa miesiące temu byłem w Playa Blanca i jeździłem się kąpać na Papagayo... Chętnie bym odszukał tę jego jaskinię.

Awatar użytkownika
Eulalia
Mały podróżnik
Posty: 10
Rejestracja: 09 sty 2012 12:50

Re: Wakacyjne przygody

Nieprzeczytany post autor: Eulalia » 09 sty 2012 13:01

Niesamowita historia z tym jaskiniowcem :)

Taste54
Często w podróży
Posty: 22
Rejestracja: 24 lis 2011 16:01

Re: Wakacyjne przygody

Nieprzeczytany post autor: Taste54 » 26 sty 2012 14:45

Robi wrazenie!

ryba
Posty: 3
Rejestracja: 30 sty 2012 09:46

Re: Wakacyjne przygody

Nieprzeczytany post autor: ryba » 31 sty 2012 09:32

W życiu bym nie weszła do takiej jaskini z obcym facetem

LukaszP
Mały podróżnik
Posty: 6
Rejestracja: 12 mar 2012 13:44
Kontakt:

Re: Wakacyjne przygody

Nieprzeczytany post autor: LukaszP » 13 mar 2012 12:54

Hehe jaskiniowiec naprawdę wali na nogi..

Swobodek
Mały podróżnik
Posty: 13
Rejestracja: 10 maja 2012 14:40

Re: Wakacyjne przygody

Nieprzeczytany post autor: Swobodek » 11 maja 2012 15:37

Pogranicznik do pasażera, proszę pana ten paszport jest fałszywy.
Podróżny omal nie zemdlał, a pogranicznik, spokojnie żartowałem.
I bynajmniej nie był to kawał.
To jest historia, z 2006 na granicy PL-DE.

Awatar użytkownika
Nicks13
Podróże moją pasją
Posty: 66
Rejestracja: 01 kwie 2012 15:27

Re: Wakacyjne przygody

Nieprzeczytany post autor: Nicks13 » 11 maja 2012 20:59

Moim skromnym zdaniem, podróż bez totalnych wpadek to nudna podróż. :lol:
No bo co najlepiej się wspomina? Sprawy nieprzewidziane, czasem śmieszne, czasem z dreszczem grozy.
W czasie moich podróży trochę takowych przygód się zdarzyło. :D
Chyba najbardziej zaskakującą wycieczką były wakacje w Wilnie.

Wracaliśmy z Trok do Wilna, gdzie mieliśmy nocleg. Gdy zatrzymaliśmy się na jednej ze stacji paliw spotkaliśmy faceta, na oko - 50 lat w nowiuteńkim BWM X5. Łysy, lekko kulawy, w ciemnych okularach, bez 3 palców na jednej ręce i jednego na drugiej. Wdaliśmy się w pogawędkę i okazało się, że ten "lekko" podejrzany facet przyjechał z Niemiec na Litwę w ciągu jednego dnia. Do teraz wydaję mi się, że rozmawialiśmy z wysoko postawionym mafiozą. :o

Jadąc dalej napotkała nas straszna nawałnica, studzienki przestały odbierać wodę i... wyobraźcie sobie co się działo. Korek masakryczny, niektóre samochody próbowały się przedrzeć przez wodę (poszliśmy zobaczyć co się dzieje, na piechotę), część przejechała, część stawała w wodzie i - jak to się mówi - ni wta ni we wta. :D Po kilkudziesięciu minutach jazdy co kilkanaście sekund o 2 metry, nasz kochana Skoda zakaszlała, zaprychała i rozkraczyła się na głównej ulicy Wilna. Pomyśleliśmy tylko "no to zajebiście..." i dawaj pchać półtoratonowego bydlaka w przemokniętych trampkach i wodzie po kostki. Na szczęście po jakichś 50 metrach znaleźliśmy jakiś wjazd na chodnik i wtoczyliśmy skurczybyka. Szybko zrozumieliśmy, że po prostu padł akumulator. Szukając rozpaczliwie jakiegokolwiek samochodu zdolnego nam pomóc zobaczyliśmy wyjeżdżający mały SUV-ik. Pomachaliśmy kablami, a facet (nawet z twarzy widać było, że rusek) tylko przez szybę rzucił "Njet, njet". Odpowiedzieliśmy równie serdecznym "pie*dol się!" pod nosem, ale chyba nie zrozumiał przesłania, bo nam odjechał. W końcu jakiś dobroduszny Litwin użyczył nam trochę prądu, przeczekaliśmy aż ulica na powrót zmieni się z rzeki w ulicę i odjechaliśmy do hotelu. :)
Co najtragiczniejsze - stojąc w korku spotkaliśmy Polaków, jadących na mecz towarzyski Żalgiris Wilno - Lechia Gdańsk. Nie zdążyli. Tyle kilometrów psu w... gardło. :? Do teraz mi ich szkoda.

Ciekawych akcji było wiele, ale i tak się rozpisałem i zapewne nikt tego nie przeczyta. :lol:
No to - reszta kiedy indziej, jak się zbiorę na kolejny referat. :D

Awatar użytkownika
marasar
Moderator
Posty: 247
Rejestracja: 03 wrz 2011 12:50

Re: Wakacyjne przygody

Nieprzeczytany post autor: marasar » 14 maja 2012 19:13

Co nie przeczyta... Ja na ten przykład pozwoliłem sobie poświęcić kilka minut i przeczytałem cały powyższy tekst.
I przypomniało mi się jak w sobotę pojechałem z rodzinką na wycieczkę na drugi koniec kraju (nie mieszkam w Polsce) Jako że do tradycji przeszło że zawsze po drodze stajemy na stacjach na kawę i sconę albo muffinkę to i wyruszyliśmy w drogę z 1/3 baku. Stanęliśmy po drodze na przekąskę ale akurat nie na stacji tylko w takim zajeździe/karczmie. I przez to wszystko zapomniałem zatankować... W drodze powrotnie zaczęła się świecić kontrolka braku paliwa. A że byliśmy na kompletnym zadupiu to się trochę zgrzałem. Ponieważ do cywilizacji było dobre 70km a w baku zostało na jakieś 50 maksymalnie, ruszyłem do najbliższej wiochy poszukać stacji. Nie ma. To do następnej. Nie ma. Już zrobiłem ze 20 km. Ciśnienie rośnie. Miasteczko. Jest stacja. Zamknięta bo to przecież sobota wieczór. Pytam jakiś ludzi pod pubem gdzie tu działająca stacja. A oni a to będzie dobre pół godziny drogi... To siębytam czy nic innego się nie znajdzie. TO oni że mogę spróbować w drugą stronę pojechać. Jest jeszcze jedno miasteczko 15km stąd i maja tam 2 stacje. może mi się poszczęści. Jadę. Sytuacja napięta jak baranie jaja. Żona już ze mną nie rozmawia wcale. Dojeżdzamy - stacja nie czynna. No to dupa. Wyjeżdzamy z miasteczka, na wylocie jeszcze jedna stacja. Jest! Stoi ktoś! Jest już 20:11 i powinien mieć zamknięte ale jakoś mu się zeszło. Kupuje paliwo. Jesteśmy uratowani. Jedziemy do domu. Przeż to krążenie i szukanie stacji mocno zboczyłem z trasy. GPS prowadzi mnie po takich pipidówach że krowy na pastwiskach patrzą się tak jakbym był piewszym człowiekiem jakiego widzą w życiu...

ODPOWIEDZ

Wróć do „Przygody z wakacji”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości