1234567


Wakacyjne przygody

W tej sekcji piszemy o wszelkich zabawnych lub mniej zabawnych przygodach które spotkały was w podróży
Maciek
Bardzo aktywny użytkownik
Posty: 166
Rejestracja: 31 mar 2010 15:56
Kontakt:

Re: Wakacyjne przygody

Nieprzeczytany post autor: Maciek » 01 wrz 2010 13:32

O takich kradzieżach, głównie we Francji, na południu Włoch, trochę w Hiszpanii słyszałem opowieści od moich klientów. Smutne to, ale wzrasta sprzedaż wszelakich zabezpieczeń drzwi campera oraz wykrywaczy gazu.

andrzej1961
Expert Polinezja fracuska
Posty: 14
Rejestracja: 29 maja 2010 19:43

Re: Wakacyjne przygody

Nieprzeczytany post autor: andrzej1961 » 01 wrz 2010 22:58

Teraz moja podróżnicza przygoda. Kiedy byłem pierwszy raz w Argentynie, znałem już hiszpański, ale z Hiszpanii, a jednak hiszpański argentyński jest nieco inny. I tak słowo "factura' znałem jako "rachunek", tymczasem w Argentynie jest to taki mini- croisant, który tam się je na śniadanie.
W BsAs wchodzę do knajpy i mówię " un cafe, por favor" (proszę kawę). Kelnerka pyta "con factura"? . Ja , myśląc, że chodzi o rachunek, mówię "si, por favor" (tak, proszę). Pytanie "Cuantas" (ile?). Ja -nieco zdziwiony "Una" (jedna - myśląc, że się pyta ile kopii rachunku chcę).
Dziewczyna mi przynosi kawę z croisantem i rachunek, gdzie jest napisane "Cafe -4 peso, factura - 0,50 peso". Wkurzony idę do niej i mówię "Oye, aqui se paga por emission de la factura" (to u was płaci się za wydanie faktury?'). Ona " Nie". Ja " Entonces, que es esto? (jak to a co to jest?) i pokazuję pozycję "factura" na fakturze. Dziewczyna mało ze śmiechu nie padła. Ale wyjaśniła mi o co chodzi i było super. Zawsze jak to zdarzenie opowiadam Argentyńczykom, to jest kupa śmiechu.

I druga przygoda, z kolei w Macedonii. Wracałem pociągiem z Grecji z kumplem i wypiwszy nieco, już po przejechaniu granicy macedońskiej przysnęliśmy. A było to krótko po końcu wojny na Bałkanach. W przedziale byłem tylko ja i ten kumpel. Nagle słyszę jakiś wrzask - otwieram oczy, a tu przy drzwiach przedziału stoi facet w mundurze i wrzeszczy po niemiecku "weg, weg, raus," itd. Znam niemiecki i te słowa nie są zbyt przyjemne. Przerażony wylatuję z przedziału, myśląc, że to może jakieś bojówki nas porywają, czy coś takiego. W korytarzu stała grupka ludzi, też wyglądali na niezbyt pewnych o co chodzi.

Finał - okazało się, że ten facet w mundurze to był konduktor, wagon był uszkodzony i musieli go wypiąć ze składu, dlatego nas "grzecznie" poprosił o przejście do następnego. A widocznie uznał nas za Niemców, stąd ten jego niemiecki. Ale co strachu przeżyłem to moje.

Awatar użytkownika
Alex
Bardzo aktywny użytkownik
Posty: 250
Rejestracja: 13 mar 2010 17:37

Re: Wakacyjne przygody

Nieprzeczytany post autor: Alex » 02 wrz 2010 11:40

:o :o kurcze ja tez bym sie wystraszył,z perspektywy czasu pisze sie o takich sprawach z uśmiechem ale wtedy to nie bylo mile.Nieźle :D
http://podroze-forum.pl

andrzej1961
Expert Polinezja fracuska
Posty: 14
Rejestracja: 29 maja 2010 19:43

Re: Wakacyjne przygody

Nieprzeczytany post autor: andrzej1961 » 02 wrz 2010 13:45

To jeszcze jedna śmieszna przygoda, tym razem z Wawy. Wchodzę do knajpy i przy bufecie proszę o kawę. Barmanka "pan z Łodzi?" Ja - "nie, z Sosnowca." A ona ze zdziwioną miną "Czy pan chce cukier?". Ja w śmiech i mówię, że zrozumiałem, że się pyta czy jestem z Łodzi. I znów było wesoło.

Awatar użytkownika
max
Bardzo aktywny użytkownik
Posty: 108
Rejestracja: 13 mar 2010 17:45

Re: Wakacyjne przygody

Nieprzeczytany post autor: max » 03 wrz 2010 21:07

Takie przejęzyczenie a ile śmiechu. : :lol: :lol: :lol: :lol:
Max

Awatar użytkownika
Tomekt
Bywalec
Posty: 46
Rejestracja: 20 lis 2010 14:07

Re: Wakacyjne przygody

Nieprzeczytany post autor: Tomekt » 21 lis 2010 13:59

Niezle przezycia mieliscie:) Ja moze niezbyt az tak ciezkie przezycia mialem ale przypomnialo mi sie gdy bylem na wakacjach W Tajlandii i wyjezdzalismy z Koh Samui do Krabi.W sumie to cala droga powinna trwac max 6h.Wyjechalismy autobusem z rana ,nastepnie prom i dalej do Surat Thani , w drodze autobus zatrzymal sie przy przydroznej restauracyjce i kierowca powiedzial ze musimy wysiasc , hmmm ja , moja przyjaciolka i malzenstwo z Izraela wysiedlismy. Tam nam powiedziano ze z tego biura podrozy przyjedzie po nas minibus i pojedziemy dalej. Tam zdazylismy zjesc jakis objad i siedzielismy 2h az w koncu przyjechal.Zapakowalismy sie z torbami ledwo co i za 20 min bylismy w Surat Thani na dworcu autobusowym gdzie kierowca stwierdzil ze musi miec komplet i czekalismy kolejne 2,5h widzac ze co chwile odjezdza duzy autobus do Krabi.Juz mielismy tego serdecznie dosyc , najadlem sie arbuza i ananasa z lodu i juz z tymi znajomymi nie wytrzymalismy i powiedzielismy ze my nie mammy ochoty dluzej czekac az on zapelni swoje auto turystami gdyz mamy bilety kupione i nie bedziemy dluzej czekac i ze juz dzwonimy po policje turystyczna:) . Gdy on uslyszal slowo Policja za 30 min odjechalismy.(w busie i tak nie bylo miejsca na 0,5 czlowieka gdyz byly na siedzeniach torby:))Pozniej kierowca jeszcze chyba na zlosc ze sobie wiecej nie zarobil jechal mniej niz przepisowo:( Na domiar tego wszystkiego toz przed Krabi zatrzymal sie w jednej z filii tej firmy i nas wysadzil i tam znowu godzina czekania:) Tam juz po nas przyjechal kierowca , ktory nie mial pojecia ile czasu i nerwow nas kosztowala ta wyprawa w sumie niedaleko oddalonego Koh Samui i delikatnie powiedzielismy ze moze troszke dodac gazu, a ze drogi w Tajlandii sa super jechalismy w koncu szybko.Dzien chylil sie ku koncowi a my w kocu dojezdzamy kolo 18 do wybrzeza do jednego z hoteli gdzie mielismy wsiasc na lodz , ktora miala nas zabrac na Railay Beach do naszego hotelu.Myslelismy ze juz za ok 30min bedziemy na miejscu...hmmm okazalo sie ze godzine temu odplynela ostatnia lodz na nasza plaze:) Za nim sie zorganizowali i kierowca nam bardzo pomogl dzwoniac do naszego hotelu ze jestesmy i czekamy , zostala wyslana po nas lodz.Gdy przyplynelismy do hotelu byla juz noc ;) 12h trwala ta podroz:) na szczescie mialem juz zarezerwowany hotel duzo wczesniej.Wiecie jaki jest Polak kiedy jest glodny:) Ja kocham tajska kuchnie ale 12h na makaronie i owocach no troche kury , to i tak bylo malo :)Ogolnie teraz sie z tego smieje ale wtedy mialem dosc tego czekania w upale i straty kilku godzin ktore na miejscu moglem wykozystac inaczej ... Czasem i w kraju gdzie wszyscy mieszkancy sa przyjaznie nastawieni do turystow sa mili i naprawde kochani ludzie trafi sie jeden ktory zlewa wszystko i wszystkich.
Pozdrawiam

kasia
Bardzo aktywny użytkownik
Posty: 370
Rejestracja: 13 mar 2010 18:21

Re: Wakacyjne przygody

Nieprzeczytany post autor: kasia » 23 lis 2010 19:30

Musze przyznac ze i tak mieliscie duzooo cierpliwosci :)

Awatar użytkownika
Tomekt
Bywalec
Posty: 46
Rejestracja: 20 lis 2010 14:07

Re: Wakacyjne przygody

Nieprzeczytany post autor: Tomekt » 24 lis 2010 17:50

Tak lecz cierpliwosc byla juz mocno naciagnieta.W Tajlandii nie jest dobrze postrzegane gdy ktos sie zlosci i podosi glos na kogos i jakos sie wstrzymywalem choc i tak gdy wsponialem o Policji to chyba kierowca zaskoczyl :) I tak mysle ze jak na caly miesiac jeden taki dzien to bardzo dobry wynik. Moze to tylko dzieki mojej przyjaciolce ktora tam na miejscu mieszka :)

Emberro
Nowicjusz
Posty: 5
Rejestracja: 19 lis 2010 14:02
Kontakt:

Re: Wakacyjne przygody

Nieprzeczytany post autor: Emberro » 25 lis 2010 11:03

Bardzo ciekawe te wasze historie :D Ja (nie)stety takich przygód nie miałem. Pewnie dla tego, że szczytem mojej turystki był wyjazd do Czech, po alkohol...

Maciek
Bardzo aktywny użytkownik
Posty: 166
Rejestracja: 31 mar 2010 15:56
Kontakt:

Re: Wakacyjne przygody

Nieprzeczytany post autor: Maciek » 29 lis 2010 11:16

Może po tym alkoholu miałeś jakąś przygodę :?: :lol:

ODPOWIEDZ

Wróć do „Przygody z wakacji”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości