1234567

Relacja z podrózy do pieknej Pragi. Zobaczcie co odkrylismy

  
W tej sekcji umieszczamy relacje z podróży, wycieczek lub wakacji w Czechach

Relacja z podrózy do pieknej Pragi. Zobaczcie co odkrylismy

Nieprzeczytany postprzez admin » 23 gru 2016 00:07

Praga

Praga relacja z podrozy 2017 (53).jpg


Zobacz także koniecznie

Fotorelacja z Pragi praga-zdjecia-t7061.html

Zabytki i atrakcje Pragi zabytki-pragi.html

Relacja z Pragi


Praga to miasto, które z pewnością każdego zachwyci, tak samo jak nas, od samego początku zrobiło ono na nas ogromne wrażenie, choć przecież mieliśmy już spore doświadczenie, gdyż byliśmy już w wielu miejscach tego typu. To, co było nam dane zobaczyć w Pradze, po prostu przeszło nasz najśmielsze oczekiwania, a nawet można powiedzieć, że nas zaskoczyło. Żebyście poczuli, choć w części to, co my, to muszę zacząć od samego początku. Do Pragi dotarliśmy po południu, a zatrzymaliśmy się w hotelu InterContinental, który został przez nas wybrany, przede wszystkim, dlatego, że był usytuowany w samym Centrum, dzięki temu mogliśmy jeszcze tego samego dnia ruszyć w miasto. Na samym początku oczywiście stanęliśmy przed dylematem, co zacząć zwiedzać, co robić, od czego zacząć naszą przygodę z Pragą. Postanowiliśmy udać się do głównego rynku, który znajduje się dosyć blisko i dzieli go tylko jedna ulica Parizska. Jest to bardzo ważna ulica, ponieważ mieszczą się tu sklepy znanych i największych projektantów mody.
Świetnie się tu czuliśmy prawie jak gwiazdy, choć nie mieliśmy toreb od Louis Vuitton, czy innych znanych projektantów, a jedynie plecak, kamerę oraz aparat. Po chwili ujrzeliśmy cudowny rynek wraz z niesamowitą architekturą, którą również mieliśmy w naszych planach. Było już dosyć późno, dlatego nasze zwiedzanie zostawiliśmy na jutro, a w dniu naszego przyjazdu kosztowaliśmy potrawy tutejszej kuchni i raczyliśmy się fascynującymi widokami, elegancko oświetlonych budowli, a muzykanci znajdujący się w Centrum dodawali temu wszystkiemu niepowtarzalny klimat. W Pradze, co jest dużym plusem tego miasta, wiele najważniejszych zabytków usytuowana jest niedaleko siebie, a dzięki temu, że nasz hotel znajdował się blisko Centrum to mogliśmy po prostu spacerować, z komunikacji miejskiej korzystaliśmy jedynie kilka razy.

Praga relacja z podrozy 2017 (1).jpg


Idąc głównym rynkiem minęliśmy Dom Reprezentacyjny, wieżę Prochową i w końcu byliśmy na Placu Wacława. Na rogu tego placu znajdują się budki, w których można nabyć lokalne przysmaki, naprawdę pyszności i trzeba ich skosztować, między innymi: smażony ser, kiełbasy na gorąco oraz popularne i smakowite trdlo, grube rurki z ciasta z cynamonem oraz innymi dodatkami. Pierwsze popołudnie w Pradze spędziliśmy rozkoszując się praską kuchnią. Późnym wieczorem byliśmy w naszym hotelu i podziwialiśmy z naszego pokoju uroczy widok na rzekę Wełtawę. Rano, natychmiast po śniadaniu udaliśmy się ulicą, o której wspomniałem już wcześniej do Centrum miasta, naszą wyprawę rozpoczęliśmy od rynku, a dokładniej od Starego Ratusza.

Praga relacja z podrozy 2017 (28).jpg


Jest to budynek reprezentacyjny, który pełni taką funkcję od 1895 roku, istnieje również możliwość zobaczenia tego obiektu od wewnątrz, gdzie można zobaczyć tymczasowe wystawy, różnorodne galerię, a także podziwiać widoki z punktu widokowego, koszt dostania się na wieżę widokową wynosi 100 koron na osobę, a czynna jest ona do 21. 30. Następna atrakcja na naszej liście to Zegar Orloj i jest on integralną częścią Ratusza. Prawie we wszystkich przewodnikach o Pradze można zauważyć, że jest on największą atrakcją Pragi. Ten zegar, co godzinę, już od ponad pięciuset lat oferuje przyjezdnym krótkie, ale jakże urokliwe widowisko, w którym śmierć pociąga za Szurek jedną ręką, a drugą podnosi zegar piaskowy.

Praga relacja z podrozy 2017 (5).jpg


Turek kręci głową, a całość przedstawienia dopełniają apostołowie, oczywiście trzeba tu także wspomną o próżności i chciwości, przyglądające się temu przedstawieniu. Został on wykonany w 1866 roku i służy, jako kalendarium, posiada piękną tarczę. Znaleźliśmy się blisko ratusza, więc mieliśmy okazję na własne oczy zobaczyć to niezwykłe widowisko. Pokaz wart jest uwagi, ale najbardziej w dzień, bo wieczorem trochę gorzej widać i wtedy jest też o wiele więcej gapiów. Obiekt znajdujący się po lewej stronie zegara, to Dom pod Minutką, w którym przez pewien czas mieszkał Frantz Kawka.

Praga relacja z podrozy 2017 (7).jpg


Po tak dużej dawce wrażeń postanowiliśmy napić się wyśmienitej kawy w jednej z tutejszych kawiarni. Ceny za kawę typu latte, zaczynają się od 60 koron, a jeśli mamy jeszcze ochotę na coś słodkiego do kawy, to musimy liczyć się z kosztem od 50 do 150 koron. Tutaj mamy okazję się przekonać, że w Pradze jest dosyć drogo. Choć jest alternatywa, gdyż w Centrum handlowym Palladium, za bułkę możemy zapłacić 19 koron, wiadomo to wszystko zależy od waszych środków finansowych. Zaraz obok rynku widzimy kolejną świetna atrakcję, a mowa tu o Kościele Św. Mikołaja, usytuowany w sąsiedztwie starego ratusza.

Praga relacja z podrozy 2017 (9).jpg


Jego marmurowe wnętrza wprost robią piorunujące wrażenie, jak również cudowne rzeźbienia i freski precyzyjnie wykonane. Powinno to być na pewno obowiązkowym zabytkiem każdego turysty, będącego w Pradze. Jako ciekawostka warto tu wspomnieć, że ów kościół konkuruje ze swoim imiennikiem, znajdującym się po drugiej stronie rzeki, ale o nim opowiemy trochę później. Kolejne atrakcje mamy na wyciągniecie ręki, już po drugie stronie rynku widzimy następny kościół, którego wieże są symbolem Pragi, a chodzi tu o Kościół Tyński.

Praga relacja z podrozy 2017 (6).jpg


Choć jego budowa rozpoczęła się w 1395 roku, to wieża została ukończona dopiero po 150 latach. Możemy podziwiać tutaj gotyckie wnętrza, kamienną ambonę, wiele pięknych figurek, w tym tą najniezwyklejszą figurkę Tyńskiej Madonny. Zaraz za kościołem znajduje się Dwór Tyński, który stanowi ważną część zespołu Tyńskiego. Dawno temu w tym miejscu sprzedawane były różnorodne artykuły, a kupcy handlujący tutaj musieli pozostać na tym placu minimum trzy dni. Z tym miejscem związanych jest również kilka legend, ale o tym możecie usłyszeć w przewodniku video. Zanim na dobre opuściliśmy rynek, to oczywiście musieliśmy porobić kilka pięknych zdjęć na tle jakże uroczego Pałacu Goltz, znajdującego się po lewej stronie kościoła Tyńskiego i jest to z pewnością najbardziej urokliwa budowla rokokowa, którą możemy zobaczyć w Pradze.

Praga relacja z podrozy 2017 (12).jpg


Było to kolejne miejsce na naszej liście, które znajdował się bardzo blisko. Natomiast po prawej stronie znajduje się Dom pod Kamiennym Dzwonem z numerem 13, a numerem 14 i 15 oznaczona została szkoła Tyńska. Całość tego kompleksu wieńczy Dom pod Jednorożcem, z numerem 20. Podążaliśmy dalej, ulicą Celetną i tam natrafiliśmy na muzeum figur woskowych i muzeum tortur. Wszystkim chętnym, którzy będą mieli jeszcze na tyle sił po zwiedzaniu muzeum tortur proponujemy odwiedzenie wytwórni czekolady, mieszczącej się na tej samej ulicy. Byliśmy tym zwiedzaniem już coraz bardziej zmęczeni i głodni, więc zamiast pójść zwiedzać kolejny zabytek postanowiliśmy najpierw coś zjeść i chwilę odpocząć. Chodziły bardzo za nami knedliczki w sosie, gulasz i smażone sery, więc musieliśmy skosztować tych typowych dla tego miasta potraw. Za chwilę postaram się polecić Wam cos do jedzenie, ale musze jeszcze opisać jeden kościół, który sam w sobie jest niewątpliwą atrakcją, ale jest również odskoczą od zatłoczonego, pełnego turystów i mieszkańców miasta, a także od grzejącego słońca, które wtedy bardzo dawało nam się we znaki. Mówię tu o Kościele Św. Jakuba. W większości praskich kościołów na ścianach przeważa marmur, a do tego dochodzi surowy gotyk z niezwykłymi barokowymi zdobieniami, ale one powstały znacznie później i dzięki temu zmieniły one ogólny wizerunek kościołów. To wszystko, a nawet więcej posiada kościół św. Jakuba, więc naprawdę warto tu przyjść, bo wrażenia będą niezapomniane i z pewnością na długo pozostaną w waszej pamięci. Porobiliśmy w tym miejscu wiele zdjęć i po takiej sporej dawce emocji, udaliśmy się na zasłużony posiłek. Niestety nasze pragnienie szybko zostało ugaszone, gdy ujrzeliśmy ceny lokalnych potraw serwowane w restauracjach, tu posiłek zaczyna się od kwoty 200 koron i to przymusiło nas do znalezienia czegoś znacznie tańszego, ale równie smacznego. Udało nam się znaleźć odpowiednie miejsce przy ulicy Havelskiej, niedaleko miejscowego małego kościoła. Po sytym posiłku ruszyliśmy ponownie w miasto, a że mieliśmy jeszcze sporo do odwiedzenia to niezbyt martwiliśmy się spożytymi kaloriami. Kolejnym obiektem była Wieża Prochowa i z tego, co słyszałem to większość turystów właśnie od tego obiektu rozpoczyna zwiedzanie Pragi. Po tak smacznym i dużym posiłku byliśmy pełni energii, więc mogliśmy wdrapać się na samą górę. 65 metrowa wieża jest symbolem Pragi, a jej budowanie zaczęto w 1475 roku, ale została ukończona całkowicie 100 lat później.

Praga relacja z podrozy 2017 (3).jpg


Na każdą wieżę znajdującą się w Pradze możne wejść na samą górę, a więc my chcieliśmy dostać się na każdą z nich, dzięki temu macie możliwość porównania, gdzie na pewno warto się udać, jeśli nie będziecie mieli możliwości zwiedzenia każdej z nich. Za bilety wstępów zapłacimy od 75 koron wzwyż. Polecamy zobaczyć nasze zdjęcia, to wtedy będziecie mogli zobaczyć, co nas tak urzekło w tym miejscu. Następne miejsce, które mieliśmy w planach także znajdowało się bardzo blisko, bo tuż obok wieży Prochowej, a mowa o Domu Reprezentacyjnym. Jest to największa perełka tego wspaniałego miasta i można zwiedzać ją od wewnątrz, ale z przewodnikiem, o wyznaczonych godzinach. Mieści się tu wiele sal wystawowych, koncertowych oraz restauracji. Tutaj znajduje się słynna sala koncertowa Smetanova Sin, gdzie organizowany jest festiwal Praskie Jaro. Miejsce to już od zewnątrz prezentuje się efektownie, a wieczorem po prostu zadziwia paletą mieniących się kolorów, aż nie można się pohamować, aby tego nie nagrać, czy nie zrobić, chociaż jednego zdjęcia. Nam taki wieczorny widok całkowicie wystarczył, ale jeśli wy chcielibyście jednak wejść do środka, to z tego, co się orientuje przewodnik dostępny jest dla turystów 2 razy dziennie, cena biletu 290, rodzinnego 500 koron. Po pełnym wrażeń dniu udaliśmy się do hotelu na odpoczynek i gdy słońce pomału zachodziło to my postanowiliśmy zobaczyć wieczorną Pragę.

Praga relacja z podrozy 2017 (47).jpg


Zdecydowaliśmy się na odwiedzenie kolejnego symbolu Pragi, czyli Mostu Karola, znajdującego się jedynie około 10 minut spacerkiem od miejsca naszego wypoczynku. W dzień nawet jak bardzo byśmy chcieli się tu dostać to byłoby dosyć ciężko, bo jest tutaj masa turystów i przedostanie się na drugą stronę graniczy wtedy z cudem, choć wieczorem jest równie trudno, a najlepszym moment na spacer tym mostem na pewno jest późny wieczór i wczesny poranek. Most ten łączy dwie części Pragi, a powstał on w 1357 roku, zastępując tym samym most Judyty. Opisując ten most, nie można pominąć 30 figurek, które znajdują się po obu stronach mostu. Według legendy, gdy dotkniemy figurkę Jana Nepomucena, to ona sprawi, że całe nasze życie będzie szczęśliwe i usłane różami. Jest to miejsce z niepowtarzalnym klimatem i szczególnie mogliśmy to poczuć właśnie spacerując tu wieczorem, dodatkowo atmosferę wzbogacają piękne widoki zespołu zamkowego Hradczany, z pewnością ten widok zostanie w naszej pamięci na bardzo długi czas.

Praga relacja z podrozy 2017 (80).jpg


I tak dobrnęliśmy do końca naszego pierwszego dnia w Pradze. Na drugi dzień z samego rana postanowiliśmy śniadanie zjeść w Centrum, w bardzo przytulnej kawiarni Mansson’bakery, przy ulicy Bilkowa, którą z całego serca polecamy. Właścicielka tego miejsca to bardzo ciepła i szczera osoba, która przyjęła nas wyjątkowo miło, a więc dzień rozpoczął się cudownie. Następnie kolejny raz udaliśmy się do głównego Centrum, gdzie naszą wyprawę rozpoczęliśmy od Placu Wacława i oczywiście nie mogliśmy nie zjeść kolejny raz trdlo.

Praga relacja z podrozy 2017 (32).jpg


Patrząc na ten przepiękny plac trudno sobie wyobrazić, że dawniej był on zwykłym końskim placem. Tutaj powstał pierwszy teatr, jak również to właśnie tutaj został ogłoszony koniec II wojny światowej, nie można również nie wspomnieć o rzeźbie św. Wacława, patronie ziem czeskich i jest to punkt orientacyjny w mieście. Na końcu tego placu, od strony rynku widać wielki gmach, czyli Muzeum Narodowe, a gdy będziemy szli ulicą Vodickowa to dotrzemy do Lucerny, ale my tutaj przybyliśmy znacznie później. Mnie, jak i moją partnerkę nie za bardzo interesują muzea, więc odpuściliśmy sobie, a zamiast tego zamierzaliśmy znaleźć inną atrakcję, która będzie nam bardziej odpowiadać. Dlatego wsiedliśmy w tramwaj, numer 22, którym dostaliśmy się na drugą stronę rzeki, a tam w dzielnicy Mała Strana udaliśmy się do jednego z największych na całym świecie kompleksów zamkowych w Hradczanach. Tramwajem dostaliśmy się od drugiej strony tego kompleksu, więc zwiedzanie zaczęliśmy od tylniej części, od Belwederu, który połączony jest z ogrodami, wyglądającymi naprawdę uroczo. W sumie to ciężko mi powiedzieć, co było piękniejsze, czy Belweder, czy panorama miasta podziwiana z ogrodów, mówię Wam, to istny raj. Szliśmy dalej i co kawałek się zatrzymywaliśmy, zauroczeni zarówno cudownymi widokami, jak i Katedrą Św. Vita, którą również mieliśmy w naszych planach. Następnie po kilku minutach byliśmy już na Hradczanach. Tutaj mamy możliwość wybrania opcji, jeśli chodzi o bilety, pomiędzy trasą długą i trasą krótką, my wybraliśmy krótszą trasę, a naszą wycieczkę po Hradczanach rozpoczęliśmy od Katedry Św. Vita. Zachwyca ona tak samo od zewnątrz, jak i w środku, dlatego naprawdę warto zobaczyć ten obiekt. Niesamowita jest Złota Brama, pochodząca z 1367 roku, jak również główna nawa z 21 kaplicami bocznymi. Idąc lewą stroną możemy zobaczyć witraż, którego projektantem był Alfons Muche. Polecam zobaczenie Kaplicy Św. Wacława oraz grobowca Św. Jana Nepomucena, ale z pewnością temu miejscu wyjątkowego uroku nadaje jej niesamowita wielkość. Spędziliśmy tutaj ponad godzinę, a następnie poszliśmy do Zamku, gdzie mogliśmy zobaczyć Archiwa Ziemskie, Salę Zieloną, westybul, Kancelarię Czeską oraz Schody Jeździeckie, a całość uwieńczona pięknymi widokami na Pragę. Na samym końcu zjawiliśmy się na złotej uliczce, jak również Wieżę Daliborkę, gdzie dawniej znajdowało się więzienie. Jeśli chodzi o złotą uliczkę, to jak zwykle była ona bardzo zatłoczona, więc trudno było cokolwiek zobaczyć, ale w sumie to wszystkie te osoby tworzą fantastyczną atmosferę i było nawet dosyć zabawnie, gdy przeciskaliśmy się tak pomiędzy nimi. Trochę szkoda, że zamiast rekonstrukcji domków, w wielu wnętrzach powstały sklepiki, które wcale nie dodają uroku temu miejscu, nawet na tym traci. Na samych Hradczanach oczywiście może zobaczyć wiele więcej, jeśli wykupi się bilet na dłuższą trasę, nam to jednak w zupełności wystarczyło, zresztą tak sobie zaplanowaliśmy. Z powrotem ruszyliśmy do tramwaju, którym dostaliśmy się do Centrum i resztę wieczoru spędziliśmy w pobliżu starówki, zajadając się lokalnymi przysmakami oraz czeskim browarkiem, podziwiając przy tym fascynujący widok na Pragę. Nadszedł drugi dzień naszego pobytu w Pradze, więc zaraz po śniadaniu wybraliśmy się na Plac Wacława, ale naszym pierwszym odwiedzonym miejscem był Pałac Lucerna, który został wybudowany przez dziadka Wacława Hawla.

Praga relacja z podrozy 2017 (29).jpg


Mieści się tutaj wielka sala koncertowa, pierwsze w Pradze kino, a także spora ilość różnorodnych sklepów. Na samej górze znajduje się restauracja, ale my jednak nie zdecydowaliśmy się tam zawitać, gdyż skutecznie zniechęcił nas zapach tytoniu. W sumie, jak się okazało to miejsce nas trochę zawiodło, ponieważ oprócz zwisającej rzeźby konia i legendy, jaką mogliśmy usłyszeć, związaną z tym miejscem, to Lucerna nie ma nic więcej do zaoferowania, oczywiście każdy ma prawo to zobaczyć i wyrazić swoją własną opinię. Poszliśmy do wcześniej opisywanej już przeze mnie jadalni, gdzie zajadaliśmy bardzo dobre pyzy mięsem, a później z owocami. Z pełnymi brzuchami ruszyliśmy dalej w miasto, przez Most Karola dostaliśmy się do dzielnicy Mała Strana i już po kilku minutach ujrzeliśmy następny Kościół Św. Michała, ale aby się tam dostać to trzeba zapłacić 70 koron, ale naszym zdaniem warto, gdyż jest to bardzo piękny kościół, można zobaczyć półpiętro i porobić zdjęcia. Jego architektura początkowo gotycka, z domieszką baroku urzekła nas przestronnymi wnętrzami, prawie 17 metrową kopułą, cudowną nawą i marmurem, który zdobi większą jego część. Naprawdę warto zobaczyć to niesamowite miejsce. Po takiej dawce emocji trochę zgłodnieliśmy, więc udaliśmy się do restauracji Małostrańska Besada, znajdującej się po drugiej stronie, przy ulicy Małostrańskie Namesti 21. Jest tu naprawdę bardzo miła obsługa, ceny nie odbiegają od znanej nam już normy, a jedzenie bardzo smaczne. Zamówiliśmy kaczkę z czerwoną kapustą i gnocchi, była to przepyszna potrawa. Po tak obfitym posiłku ruszyliśmy dalej, nabywając bilet tramwajowy, w kwocie 24 korony za jeden 30 minutowy bilet. Przejechaliśmy dwa przystanki i zaraz po chwili byliśmy w pobliżu Wzgórza Petrin, było to kolejne miejsce na naszej liście.

Praga relacja z podrozy 2017 (43).jpg


Można tutaj dostać się tramwajem, tak jak my to uczyniliśmy lub po prostu spacerkiem. Niedaleko usytuowana jest rzeźba, a może inaczej grupa rzeźb znikającego człowieka. Wjazd na samą górę trwał kilka chwil i już mogliśmy cieszyć się niesamowitym widokiem na Pragę. Bilet wstępu na wieżę kosztuje 120 koron, jeśli zamierzamy iść piechotką, ale my byliśmy trochę bardziej wygodni i wybraliśmy windę, a więc kosztowało nas to 160 koron, ale warto było, bo dzięki temu mogliśmy poczuć się jak w raju i powiem Wam, że dla takich widoków warto nawet przebyć drogę na górę, pokonując 299 schodów. Oczywiście nie mogliśmy się powstrzymać i musieliśmy to wszystko uwiecznić naszym aparatem. Istnieje również możliwość zobaczenia Labiryntu Lustera, dwóch kościołów i popularnego Muru Głodowego, który został wybudowany na specjalne zlecenie Karola IV. Było już późno, a my przecież kościołów widzieliśmy już dosyć dużo, to postanowiliśmy sobie to odpuścić, a w zamian tego późne popołudnie spędziliśmy na Małej Stranie, a wieczorem poszliśmy na Most Legii, gdzie można podziwiać niesamowity widok na Zamek Hradczany, jak również na Most Karola.

Praga relacja z podrozy 2017 (79).jpg


Most Legii to na pewno fantastyczne miejsce widokowe, gdzie można porobić wiele naprawdę fantastycznych zdjęć. Późnym wieczorem warto wybrać się na Most Karola, bo wtedy można poczuć niesamowity klimat tego miejsca, naprawdę polecamy taki spacerek. Zmęczeni, ale również spełnieni wróciliśmy na odpoczynek do hotelu, myśląc o atrakcjach, które czekają na nas już ostatniego dnia. Zaraz po śniadaniu, zjedzonym w hotelu, zdecydowaliśmy się na wycieczkę po kilku punktach widokowych, jak również musieliśmy napić się lokalnego piwka, ale na samy początku wybraliśmy się do Synagogi Hiszpańskiej, a koszt odwiedzenia tego obiektu, to 70 koron i choć robienie zdjęć jest tutaj zabronione, to naprawdę jest to godne polecenia miejsce. Dzięki temu możemy poznać historię czeskich i morawskich Żydów, począwszy od XVIII wieku do 1945 roku, jak również podziwialiśmy całą architekturę tego miejsca, która różniła się znacznie, od obiektów, które mogliśmy już zobaczyć w Pradze, wyjątkowe są także witraże projektowane przez A. Brauma. Następnym miejscem, do którego się wybraliśmy była kolejna wieża, obiekt, który jest najczęściej pomijany przez turystów, a szkoda, bo jest to chyba najpiękniejsza wieża, jaką zobaczyliśmy w Pradze, mowa tu o Wieży Jindrisskiej. Pochodzi ona z XIV wieku i posiada jedną z największych dzwonnic w Pradze. Gdy zakupiliśmy bilet, wsiedliśmy do windy i tutaj mieliśmy okazję przekonać się, że oprócz samych widoków, to czekają na nas jeszcze inne rozrywki. Na parterze i na pierwszym piętrze usytuowana jest kawiarnia, my polecamy napicie się kawy w kawiarni znajdującej się na pierwszym piętrze, gdyż wystrój jej wnętrza jest przepiękny. Zaprojektowana jest na styl szkocki, z zamkową atmosferą, meblami oraz zdobieniami, odpoczynek w takim miejscu jest istnym relaksem. Trochę wyżej mieści się galeria, gdzie można zobaczyć zdjęcia Pragi. Nas natomiast interesowała sama góra, bardzo ciekawiło nas, co tam zastaniemy i przeżyliśmy szok, gdyż tutaj mogliśmy poczuć się jak małe dzieci, gdy bawiliśmy się u babci na strychu.

Praga relacja z podrozy 2017 (58).jpg


Dywaniki, stoliki, księga gości, błoga cisza i co najważniejsze żadnych turystów, byliśmy sami, a całość wieńczył roztaczający się niesamowity widok na ratusz i Centrum miasta.

Praga relacja z podrozy 2017 (60).jpg


Z tej zadumy wyrwał nas bijący dzwon, dopiero wtedy zorientowaliśmy się, gdzie jesteśmy, tak nas to pochłonęło. Polecamy to miejsce, bo naprawdę warto. W końcu udaliśmy się do niewielkiego, ale jakże uroczego kościółka, znajdującego się na przeciwko wieży, po czym ulicą Vodickową ruszyliśmy w okolice mostu Legii. Po drodze natrafimy na więżę nowego rynku, bilet wstępu wynosi 50 koron, my niestety już nie mogliśmy z tego skorzystać, bo czas gonił nas niemiłosiernie. Tramwajem ruszyliśmy na ulicę Leplerova, a po około 20 minutach dostaliśmy się do Ratusza Hradczańskiego od tyłu. Widzimy tutaj wąskie uliczki, urokliwe domki, którym niewątpliwie uroku dodawały promienie słońca. Kolejnym miejscem na naszej liście była Loretta, będąca miejscem pielgrzymkowym, to tutaj przybywają turyści z różnych zakątków Europy.

Praga relacja z podrozy 2017 (68).jpg


Naszym zdaniem najpiękniejszym obiektem całego kompleksu Loretańskiego jest kopia domu, w którym według religii chrześcijańskiej, Anioł zwiastował Marii Pannie. Niezwykle piękne są dwie fontanny stojące na głównym dziedzińcu, a także domek loretański w połączeniu z krużgankami. Całość wieńczy piękny kościół narodzenia, a jego wnętrze po prostu nas zauroczyło. Jeśli chcemy zwiedzić to miejsce, to musimy liczyć się z wydatkiem 130 koron, a osoby chcące w tym miejscu robić zdjęcia muszą nastawić się na kolejną płatność, 100 koron. Mogliśmy tutaj zobaczyć znany obraz Św. Starosty, czyli brodatej damy, modlącej się o zarost, gdyż nie chciała dopuszczać do siebie niechcianych adoratorów. W skarbcu Loreta można zobaczyć zbiór szat liturgicznych, jak również innych religijnych elementów, także diamentową monstrancję wykonaną w Wiedniu w 1699 roku, która mieni się 6200 cennymi kamieniami. Spacerując dotarliśmy do głównego wejścia, kompleksu zamkowego, a potem już przemykając wąskimi uliczkami dotarliśmy do mostu Karola. Teraz postanowiliśmy odpocząć i spróbować lokalnego piwka, najpierw w barze U Medvidku, przy ulicy Perstyne. Warto napić się piwa Bodvar, ale nie polecam natomiast lokalnego piwa 14 60, nam nie smakowało. Kolejnym popularnym miejscem jest restauracja u Fleka i uważam, że trzeba tu być, gdyż ciemne piwo było przepyszne. Słyszeliśmy opinie, że w tej restauracji najlepiej pić, ale nie jeść, choć według nas, jak i będących tam gości jeść również tu można. Zarówno wielkość dań, jak i samo ich podanie było naprawdę w porządku. Jeśli chodzi o nas to my jedliśmy, gdzie indziej, ale oczywiście wybór należy do Was. Moja małżonka nie pija piwa, więc wybrała gorącą czekoladę i doskonałym miejscem, gdzie można się jej napić jest niewielki sklepik oraz bar z czekoladą. Naprawdę tak pysznej czekolady jeszcze nigdzie nie piłem. Czekolada z owocami smakowała, tak jak roztopiona cała tabliczka czekolady z owocami i to za jedyne 69 koron. Kolejnym miejscem, jakie wybraliśmy, aby napić się piwa znajdowało się przy ulicy Anenska i nazywa się Kornina. Podają tu pyszne i tanie piwo w kwocie 35 koron. Nazwa tego miejsca pochodzi od wiernego konika o wdzięcznej nazwie Semik, który uratował swojego pana skacząc z zamku do Wełtawy, niestety swój wyczyn przypłacił życiem, ale legenda o nim jest wieczna. Obsługa tutaj jest cudowna, bardzo miła Pani przyjęła moje zamówienie, ale moja żona nie pija piwa, więc nie zamówiła nic, ale Pani nas obsługująca przyniosła jej małą szklankę piwa, za darmo, co w dzisiejszych czasach jest mało spotykane. Polecam gorąco ten bar, choć dla osób niepalących może być tu troszkę nieprzyjemnie, ale w sumie spotykamy się z tym problemem w wielu barach. Po wypiciu kilku piw poszliśmy coś zjeść, a na samym końcu udaliśmy się ponownie nad Most Karola i tym razem weszliśmy na wieżę Staromiejską, wstęp do tego obiektu kosztuje 70 koron, wiele osób niestety nie wie, że ta wieża dostępna jest dla turystów i to chyba, dlatego, że prowadzi do niej jedynie małe wejście. Byliśmy tu sami, ale na mości Karola już nie. Nie mogliśmy wyobrazić sobie lepszego zakończenia naszej przygody z Pragą, jak właśnie widok z pustej wieży Staromostowa.



Z Pragi wyjechaliśmy późnym wieczorem, niezwykle szczęśliwi i nadal podekscytowani tym co zobaczyliśmy i przeżyliśmy. W Pradze oprócz tych przeze mnie opisanych miejsc, jest jeszcze wiele innych, równie niesamowitych obiektów, między innymi słynna fontanna, muzeum Narodowe, czy Wyszehrad. My pomimo tego, że nie udało zobaczyć nam się wszystkiego, co oferuje Praga uważamy, że nas czas spożytkowaliśmy bardzo dobrze i jesteśmy ogromnie zadowoleni z naszej jakże wspaniałej wyprawy.

Zapraszam także do fotorelacji gdzie znajdziemy więcej zdjęć z pięknej Pragi oraz do tematu gdzie prezenrujemy najważniejsze atrakcje i zabytki Pragi


Fotorelacja z Pragi

praga-zdjecia-t7061.html

Zabytki i atrakcje Pragi

zabytki-pragi.html

Avatar użytkownika
admin
Administrator

  • Posty: 3970
  • Dołączył(a): 12 mar 2010 12:22
  • Podziękował : 111 razy
  • Otrzymał podziękowań: 121 razy
Góra

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

  • Reklama
Polska Baza noclegowa Spanie.Online Rozliczenie podatku za granicą Apartamenty Hiszpania Baza Noclegowa
cron