1234567


Meksyk - Puerto Vallarta - Aguascalientes - Mexico City

W tej sekcji umieszczamy relacje z podróży, wycieczek lub wakacji w Meksyku
Awatar użytkownika
grzebi
Posty: 2
Rejestracja: 13 sty 2017 20:47
Lokalizacja: Redding, California

Meksyk - Puerto Vallarta - Aguascalientes - Mexico City

Nieprzeczytany post autor: grzebi » 13 sty 2017 22:05

Cześć wszystkim!

To mój pierwszy post na tym forum, nie mam wielkiego doświadczenia w pisaniu więc wierzę, że będziecie łaskawi! Oczywiście zapraszam do konstruktywnej krytyki w razie potrzeby!

Chciałbym opisać moją ostatnią przygodę, którą był wyjazd do Aguascalientes. Na dwa dni przed przerwą świąteczną zostałem zaproszony przez znajomą która pochodzi z Meksyku do jej rodziny - bilety były naprawdę tanie, a przede mną widniała wizja zobaczenia tego kraju od prawdziwej strony - czyli od strony jego mieszkańca. Długo nie musiałem się zastanawiać!

Skrótem jak wyglądała podróż: Mieszkam w tym momencie w północnej Kalifornii, skąd udałem się samochodem pod Los Angeles. Stamtąd następnego dnia wraz z koleżanką wylecieliśmy do Puerto Vallarta - miasta mocno turystycznego, położonego na zachodnim wybrzeżu Meksyku... i bardzo ciepłego! Przypominam, że był to 16 grudnia, a my spędziliśmy wieczór na plaży w krótkich rękawkach.
To tam udało nam się zobaczyć prawdziwe Meksykańskie wesele, zjeść prawdziwe Meksykańskie streetfood i wypróbować... prawdziwe Meksykańskie słodycze! Wszystko zostało ujęte w tym króciutkim filmiku z tej części wyjazdu.



Naprawdę polecam obejrzeć te filmiki, mi się podobają! ; )

W Puerto Vallarta tak naprawdę spędziliśmy tylko kilka godzin. Ceny w porównaniu do reszty Meksyku o wiele wyższe. O ile w Aguascalientes za 15 min przejazd taksówką płaciliśmy $20-$25 czyli 4-5 zł (całość!!) to za przejazd z miłym panem taksówkarzem (widać go w 1:16 min filmiku) zapłaciliśmy $120 czyli 6 razy więcej. Inna sprawa, że wiedział że jestem obcokrajowcem więc zdecydowanie podwyższył cenę, a koleżanka z którą byłem nie umiała w tym momencie zawalczyć o swoje. No trudno.

Jedzenie było również sporo droższe. Jeśli dobrze pamiętam (nie jestem tego pewien) w przeliczeniu za jedną Quesadille zapłaciłem ok 9 zł, około 2x drożej niż w Aguascalientes, które również jest dużym miastem.

Po kilkugodzinnym chodzeniu z pełnym bagażem po Puerto Vallarta pojechaliśmy autobusem do samego środka Meksyku (lub pępka Meksyku jak jest również nazywane) czyli do "Gorących Wód" (dosł. tłumaczenie nazwy Aguascalientes)

Poniżej filmik w którym staram się pokazać klimat miejsca w którym byłem. Jest to raczej biedniejsza dzielnica miasta, blisko centrum. W tym filmiku zobaczycie imprezki rodzinne (tak bardzo różne od tych Polskich ) , jedzenie i piękny, wyluzowany Meksykański klimacik.



W takim klimacie spędziłem niecałe dwa tygodnie. Codzienne jedzenie tego pikantnego, tłustego ale jakże pysznego Meksykańskiego jedzenia nadal sprawia że cieknie mi ślinka na samą myśl...

Oprócz tego jak już wam wcześniej pisałem była to przerwa świąteczna. A to oznacza, że Boże Narodzenie spędziłem razem z moją nową rodzinką!

Ich odpowiednik wigilii obchodzony jest oczywiście z rodziną... w sumie jak każdy inny dzień... z tym że są małe różnice w porównaniu do Polskich świąt:
Dużo się tańczy, do jedzenia dostajesz spaghetti i kurczaka, popijasz kompotem, a po tym wszystkim wychodzisz na ulicę rozwalić Piniatę! Tak jest!

Prawdziwa piniata powinna mieć siedem rogów, które symbolizują 7 grzechów głównych, w środku cukierki symbolizujące nagrodę za pokonanie tych grzechów... a ty powinieneś mieć kija, zawiązane oczy i ograniczony czas!
My mieliśmy piniatę z 5 rogami... jak widać nasza rodzinka miała mniej grzeszków na sumieniu ; )

A tak na poważnie to to filmik z naszej wigilii:



Oczywiście ciężko będąc w Meksyku nie poruszyć tematu ich wiary. Wszędzie, w dosłownie każdym sklepie MUSI znaleźć się jakiś święty obrazek, krzyżyk i inne takie takie. Dla przeciętnego Meksykanina jest to niewyobrażalne żeby nie widzieć takich rzeczy na każdym swoim kroku. Oprócz tego co chwilę śledził mnie nasz nieżyjący już rodak - Jan Paweł II - Meksykanie go kochają a jego pomniki, podobizny, murale są dosłownie wszędzie. Ciekawa sprawa.

[yt][/yt]

Na koniec tej części chciałbym pokazać Wam nasz wypad na pustynię, gdzie zrobiliśmy sobie mały kurs linowy. Super przygoda i mimo że mam naprawdę duże doświadczenie we wspinaczce i nie mam problemów z lękiem wysokości to był moment kiedy rzeczywiście czułem dyskomfort i było ryzykownie. Wszystko pokazane jest na filmiku poniżej do którego Was zapraszam, bo mimo że ostatni to według mnie jest najfajniejszy!




To tyle na ten moment, bardzo chciałbym otrzymać od was jakąś informację zwrotną. Jeśli spodobało się wam to co robię to zapraszam do subskrypcji mojego kanału na YT i obczajenia innych filmików, jest ich troszkę więcej.

Wszystkiego dobrego!

ODPOWIEDZ

Wróć do „Meksyk”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość